Ten kto wygra wybory, musi mieć szansę stworzenia rządu, inne pomysły szkodzą demokracji.

wPolityce.pl: Jest pan osobą znaną z trafnych diagnoz, analiz i przewidywań. Wielu dziennikarzy przegrało z panem zakłady o to jaki będzie wynika danych wyborów. Jak więc będzie w tym roku? Zacznijmy od Palikota. Ma szanse wejść do Sejmu?

ARTUR BALAZS, kandydat niezależny do Senatu: Na bezrybiu i rak ryba. Brak alternatyw wobec obu głównych ugrupowań powoduje, że ma pewną szansę. Ale nie przesądzam. Na razie to wszystko, łącznie z sondażami, jest bardziej wydarzeniem medialnym niż realnym. Na przykład w ogóle nie wierzę ani nie widzę by na wsi czy w mniejszych miejscowościach głosowano na jego listę. A bez tego trudno mówić o przejściu progu wyborczego.

Nie ma u niego też w ogóle liderów lokalnych, którzy przyciągają zawsze głosy.

W tym rzecz. Oprócz Palikota nie ma tam żadnych znanych szerzej ludziom postaci. To na co realnie, a nie medialnie, może moim zdaniem liczyć to głosy ludzi o poglądach lewicowych niezadowolonych z obecnego kształtu SLD. To jednak według mnie może być za mało by zdobyć ponad 5 procent głosów. Więc chociaż niektórzy budują już koalicję z Palikotem, ja bym nie miał odwagi przesądzać, że będzie z kim.

A PJN?

O tym już wielokrotnie mówiłem. Ten pomysł niestety się nie powiódł. Były tam różne nadzieje, w tym części wyborców prawicowych. Ale nie spełnią się chyba. Są znane nazwiska, osobowości, ale brakuje pomysłu i akceptacji przez wyborców dla całości.

PiS i PO rzeczywiście idą łeb w łeb?

Tak. Już kiedy sondaże dawały Platformie powyżej nawet 50 procent poparcia, uczciwa analiza sytuacji nakazywała oceniać, że ten wynik będzie jednak bliski remisu. I tak będzie. Nie przesądzam kto wygra. Na dziś PO, ale może być niespodzianka. Na pewno różnica nie będzie duża. A więc ci wszyscy, którzy diagnozowali samodzielne rządy Donalda Tuska po raz kolejny okazali się iluzjonistami.

Zresztą, od dłuższego czasu sondaże są raczej próbami wpłynięcia na politykę niż jej opisu.

Jeśli Prawo i Sprawiedliwość wygra, choćby minimalnie, prezydent powinien powierzyć mu misję tworzenia rządu?

Bezwzględnie tak. Taki jest obyczaj parlamentarny w wolnej Polsce, to zasada szanowana przez wszystkich. To było oczywiste po każdych kolejnych wyborach. Dlaczego teraz miałoby być inaczej? Nie znajduję żadnego racjonalnego uzasadnienia. Źle, że wysyłane są sygnały sugerujące podważenie tego obyczaju, podważanie mandatu formacji, która wygrała takie wybory. To niedobre i szkodliwe dla polskiej demokracji. Partia, która wygrywa wybory musi mieć szansę stworzenia rządu. Nie można zmieniać reguł powszechnie przyjętych.

Startuje pan na senatora w zachodniopomorskim. Kto pana popiera?

Mam wsparcie Prawa i Sprawiedliwości, lokalnego Polskiego Stronnictwa Ludowego, Kółek Rolniczych, Solidarności Rolniczej, Izby Rolniczej, Cechu Rzemiosł i wielu innych organizacji. Utworzenie okręgów jednomandatowych dało szanse takim ludziom jak ja, spróbowania własnej drogi. I daje nadzieję na poprawienia Senatu tak, by stał się naprawdę izbą wyższą, a nie dodatkiem do partii rządzącej. Ale do polityki partyjnej wracać nie zamierzam.

PODZIEL SIĘ
  • Facebook
  • Twitter
  • Blip
  • Blogger.com